Strasznie bałam się latać. Podczas wyjazdów na wakacje zawsze wybierałam te lokalizacje, do których dało się dotrzeć koleją, autokarem lub rowerem. Nawet jeżeli podróż miała potrwać naprawdę długo, i tak wolałam się zdecydować na każdy inny środek transportu oprócz samolotu. Wolałam pozostawać na ziemi, choć najprawdopodobniej było to zupełnie nieracjonalne. Właściwie to nie bardzo wyobrażałam sobie siebie lecącą w samolocie kilka czy nawet kilkanaście tysięcy metrów nad poziomem morza. W zeszłym roku po raz pierwszy na wakacje wybrałam się wykorzystując transport lotniczy. Uległam namowie koleżanek, które w damskim gronie wybierały się na Wyspy Kanaryjskie. Aż do momentu zapłaty za wyjazd, kilka razy zastanawiałam się nad rezygnacją, potem przestałam o tym myśleć, czekając na dzień wylotu. Okazało się że mój pierwszy lot nie był wcale taki straszny. Lęk wysokości nie dawał o sobie nadmiernie odczuć – na szczęście. Właściwie już po starcie, przestałam być tak bardzo niespokojna. Po jakimś czasie nawet zerkałam już przez małe okienko – pierwszy raz w życiu znalazłam się w takiej sytuacji, ale wylot na wakacje wcale nie był taki straszny, jak sobie wcześniej wyobrażałam.